Zakochać się w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie (19 kwiecień 2010)

O swojej nietypowej kolekcji związanej z Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie specjalnie dla Netbird.pl opowiada mgr inż. Tomasz Dzierga.

 

fot. prywatne archiwum Pana Tomasza

   

Panie Tomaszu, skąd taka nietypowa pasja? Jak zaczęła się u Pana przygoda ze zbieraniem eksponatów związanych z Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie?
  

Moja pasja narodziła się w 2004 roku, kiedy to stwierdziłem, że chciałbym mieś jakieś pamiątki związane z Pałacem Kultury i Nauki. Ta budowla dla mnie to nie tylko zwykły budynek. Gdy pierwszy raz w życiu pojechałem na wycieczkę do Warszawy, a było to 16 listopada 2003 roku na zaproszenie od mojej ówczesnej miłości – to było nasze miejsce, gdzie najpierw się udaliśmy. Ogrom tego budynku wywarł na mnie duże wrażenie. Do tego emocje spotkania się z sympatią zrobiły swoje. Dlatego właśnie chciałem upamiętnić ten dzień i to wydarzenie. Potem z miłości nasza znajomość przerodziła się w piękna przyjaźń, choć nie bardzo do dziś wierzę w przyjaźń między kobietą a mężczyzną. A gdy moja przyjaciółka 25 marca 2006 roku zmarła, wraz ze wzrostem emocji z tym związanych kolekcja zaczęła się jeszcze bardziej rozrastać i dziś zbiór ten jest upamiętnieniem tej osoby i staram się sprawić, aby Ania cały czas przez tę kolekcję w jakiś sposób „żyła”.

fot. prywatne archiwum Pana Tomasza

Ile miał Pan lat, kiedy pierwszy raz zwiedził Pan Pałac? Jak często Pan bywa w tym miejscu?

   

Pierwszy raz zwiedziłem PKiN w 2003 roku czyli miałem 24 lata. Gdy ukończyłem studia na Politechnice Śląskiej w Katowicach, pojechałem na rok do Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie i gdy tam przebywałem praktycznie co weekend starałem się odwiedzać ten budynek. Ukoronowaniem moich wysiłków w zwiedzaniu Pałacu było oficjalne pozwolenie ówczesnego Zarządu Pałacu Kultury i Nauki na czele z prezesem Lechem Isakiewiczem na zwiedzenie części niedostępnych dla zwykłych turystów. Było to wspaniałe przeżycie, niestety po zmianie opcji politycznej okazało się, że stanowisko prezesa także jest polityczne i gdy jego miejsce zajęła pani Ewa Kawecka – Włodarczak, Zarząd nie jest przychylny mojej pasji, a nawet bym powiedział, że jest przeciwny mojej stronie www.pkin.org, jaką założyłem o kolekcji.

  
Czym jest dla Pana Pałac Kultury i Nauki?
  

Tak jak już wcześniej pisałem, dla mnie to budynek – niejako pomnik pamięci o przepięknej znajomości, do tego budynek, który jest w zgodzie z moimi poglądami.

Jakie kategorie zbiorów mieści Pana kolekcja?
  

Moja kolekcja dzieli się na dwie zasadnicze grupy. Są to widokówki oraz gadżety (tak nazwałem wszystkie inne rzeczy związane z PKiN). Widokówki mam podzielone na te pojedyncze i zestawy, czyli wydane w harmonijkach lub w specjalnym etui. Wszystkich razem na obecną chwilę mam 994 szt. Gadżety w obecnej chwili mam podzielone na 12 kategorii takich jak: bilety i dokumenty – 28 szt., breloki – 16 szt., figurki – 15 szt., filatelistyka – 119 szt., kalendarze – 14 szt., literatura – 110 szt., multimedia – 15 szt., naczynia – 11 szt., prasa – 70 szt., przypinki – 51 szt., stara fotografia – 39 szt., inne rzeczy – 83 szt. Razem gadżetów posiadam 571 szt.
  

Jakie etapy rozwoju przechodziła Pańska kolekcja?

   

Wszystko zaczęło się od widokówek. Na początku zbierałem właśnie tylko widokówki, na których widnieje Pałac Kultury i Nauki, nawet jeśli jest tylko w tle. Jednak po pewnym czasie stwierdziłem, że jest to mało, a że podobały mi się różne figurki czy kubki, zacząłem zbierać wszystko, co przypomina tę budowlę. Gadżety (bo tak nazwałem te rzeczy) miałem na początku wszystkie razem, jednak było ich zbyt dużo i dlatego z biegiem czasu podobne do siebie, np. bilety, czy literaturę zacząłem katalogować w osobnej kategorii należącej go gadżetów. Ostatnia moja ewolucja polegała na stworzeniu kategorii „multimedia”, to w niej umieściłem wszystkie filmy i prezentacje z Pałacem Kultury i Nauki.

 

fot. prywatne archiwum Pana Tomasza

 

W Pańskiej kolekcji znajduje się sporo widokówek. Z którego roku pochodzi najstarsza z nich?

   

Najstarsza widokówka pochodzi z 1952 roku – wtedy, gdy zapadła decyzja o budowie tego „giganta” wydawnictwo „Sztuka” wydało widokówkę przedstawiającą makietę Pałacu Kultury i Nauki.
  

Jak wygląda proces katalogowania tej części Pana zbiorów?

   

Katalogowanie widokówek początkowo odbywało się X-leciami czyli lata 50-te, lata 60-te itd. Jednak począwszy od lat 90-tych z widokówek zniknęły lata wydania i takie katalogowanie odbywało się nieraz intuicyjnie – jak się później okazywało, popełniałem wiele błędów w umieszczaniu widokówki w danym okresie. Obecnie widokówki są poukładane kolejno wydawnictwami (te są alfabetycznie), a w każdym wydawnictwie widokówki są ułożone według kolejnych numerów (od najmniejszego do największego).

   

Co w Pana kolekcji jest najcenniejsze (czy to ze względu na wartość materialną czy sentymentalną)? Czy w Pana obszernej kolekcji znajdują się jakieś nietypowe eksponaty?
  
Chyba jednak teraz nie będę oryginalny, ale moja najcenniejsza rzecz to rzecz o wartości materialnej i jest to przepustka na teren budowy Pałacu Kultury z 1954 roku wystawiona na pana Jerzego Berka – który, jak ustaliłem, po wybudowaniu budynku był dyrektorem Pałacu Młodzieży. Kosztowała ona 1025 zł.
  
Czy jest to hobby, które wymaga sporych nakładów pieniężnych? Jak zdobywa Pan nowe egzemplarze?
  
Moim zdaniem jest to kosztowne hobby. Na początku tak nie myślałem, bo udawało mi się kupować bardzo tanio przeróżne eksponaty, ale z czasem okazało się, że są to rzeczy bardzo często spotykane na rynku. Stare rzeczy, których jest mało, osiągają horrendalne ceny, bardzo często tym samym mi niedostępne. Dodatkowo fakt, że nie mieszkam w Warszawie, a w Siemianowicach Śląskich podnosi koszt nabywania walorów i zarazem często utrudnia rozrastanie się kolekcji. Nowe egzemplarze najczęściej nabywam poprzez aukcje internetowe na kilku portalach. Mam też kilku znajomych kolekcjonerów, którzy, jeśli coś wpada w ręce związanego z PKiN-em, od razu mi przysyłają. Odwiedzając Warszawę obowiązkowo także robię zakupy. Na chwilę obecną wydałem na całą kolekcję około 6000 zł.
  
Czym jest dla Pana zbieranie przedmiotów związanych z PKiN?
  
Jest to dla mnie wielka pasja, z której jestem bardzo dumny. Porównując ją do innych kolekcji uważam, że mogę już się czymś pochwalić, a zbiór cały czas się rozwija. Niektóre eksponaty są już w drodze do mnie, niektóre dopiero mam zamiar kupić. Także jest to ciekawy wątek mojego życia. Tak przynajmniej ja uważam.
  
Czy w Polsce jest dużo osób, które podzielają Pana pasję, które kolekcjonują przedmioty związane z PKiN w Warszawie?
  
Niestety nie, poznałem tylko jedną osobę z Polski, która ma takie samo hobby. W pewnej chwili traktowałem jego kolekcję jako konkurencyjną, co spowodowało szybki rozwój zarówno mojej witryny internetowej, jak i rozmiarów kolekcji. Ale obecnie nie patrzę na to w tych kategoriach. Zawsze jak wchodzę w posiadanie czegoś, co już mam w sowim zbiorze, wysyłam mu, aby także miał daną rzecz w swojej kolekcji. Poza Polską, dokładnie w Austrii mieszka także pewna pani, która zbiera takie rzeczy i jeśli chodzi o tę znajomość, to bardziej ona pomaga mi wzbogacać kolekcję, niż ja jej.

fot. prywatne archiwum Pana Tomasza

Jakim jednym słowem określiłby Pan to zainteresowanie kolekcjonowaniem?
  

Tutaj szczerze mówiąc nie bardzo umiem odpowiedzieć na to pytanie, według ludzi może być to dziwactwo, osobliwość. Ja może zaryzykuję określenie, że staram się zwrócić na siebie uwagę, może po prostu jest to oryginalność.

   

Jak Rodzina i Bliscy reagują na Pana pasję?
  
Hmm… Rodzina i bliscy raczej podchodzą do tego obojętnie, żona jedynie czasami marudzi, że zajmuję już cały pokój na te swoje, jak to ona określa „pierdołki”. Jest to nasz najmniejszy pokój i nazwałem go swoim gabinetem, gdzie faktycznie mieści się cały mój skarb. Lepiej podchodzą znajomi, którzy niejednokrotnie będąc w Warszawie lub okolicach pamiętają o mnie i przywożą mi jakieś drobiazgi.

Czy jest jakiś przedmiot związany z PKiN, o którego posiadaniu Pan marzy?

   

Tak, mam taki przedmiot w marzeniach, kiedyś nie zdołałem go kupić przez Internet, bo był bardzo drogi. Jest to legitymacja oraz odznaczenie budowniczego Pałacu Kultury i Nauki. Ale myślę, że jest to realne marzenie i że kiedyś zdołam to kupić. Raczej nie stawiam sobie zbyt wysoko poprzeczki, bo mógłbym powiedzieć, że marzę np. o nożyczkach, którymi pan Cyrankiewicz przecinał wstęgę otwierając PKiN, a które teraz są w posiadaniu pałacowej kronikarki. Moje marzenia nie są tak wygórowane, ale także są to jakieś marzenia i cały czas dążenie do celu.
 

Rozmawiała: Edyta Lechwar/Netbird.pl

 

Powrót